sobota, 3 maja 2014

4.

-Ej a powiecie mi czemu w nocy darliście się, że Lili się zakochała? Nie wiem czegoś.
 -No wiesz Lottie twój braciszek się zakochał w Lili a Lili w twoim bracie.
-Co? Lili, Lou to prawda? Lou ty masz dziewczynę.
-Lottie uspokój się.- krzyknęłam na nią
-El nie jest już moją dziewczyną musimy jeszcze udawać przez dwa tygodnie. Bym Ci to powiedział tylko się na mnie obrażałaś. No a jeżeli chodzi o Lili to ...


-No a jeżeli chodzi o Lili to jest fajna i chciałbym ją lepiej poznać. Kto wie co z tego wyjdzie.
-A-a-a-a-aha.- za jąkała Charlotte
-Siostrzyczko przestań się jąkać.  
-O-ok. 
-Lotti jak ja Cię mocno kocham.- powiedział Lou.
-Ja ciebie też braciszku. 
-Dobra koniec tych czułości. Lou stary kiedy stąd wychodzisz?- zapytał Harry
-Sam nie wiem pewnie za kilka dni. 
-Ej no nie mam z kim się wygłupiać w domu. Twoja siostra nie chce się ze mną tak wydurniać i dokuczać innym. 
 -Wiesz co ona jest normalna. Głównie dlatego, że nie spędziła z wami trzech lat. 
-Ej nie pozwalasz sobie na za dużo. To, że leżysz tu i się lenisz nie oznacza, że nie mogę Cię sprać. 
-Zayn on powinien teraz dużo odpoczywać. Daj mu spokój.- powiedziałam.
-Dobra już dam mu spokój,  bo jeszcze się na mnie rzucisz.- odparł Mulat. 
-Hahahaha bardzo śmieszne Malik. 
- Dobra skończcie. Lili musimy jechać po dekoracje na bal. Do 15 mamy je dowieść do szkoły a jest 11.30. - powiedział Li.
-Co? Lou sorry muszę już iść. Trzymaj się. Cześć wszystkim.  
- Lili czekaj. Jedziemy z tobą. - powiedział Zayn. 
-No to ruchy.  Musimy przejechać pół miasta.- krzyknęłam. 
-Pa stary.  Przyjedziemy jeszcze później o ile Lili nas nie pozabija.- zaśmiał się Zayn. 
-Mulat zamknij się. Nawet nie wiesz ile możesz nauczyć się od Lili. - odezwała się Lottie.  
- Ciekawe czego.  No może tańczenia.  
-Rysowania. Nie widziałeś jej rysunków w pokoju. Żałuj. 
- Co dziewczyno czego ty nie robisz?
-Nie żongluję. 
- Ja też nie.  Czego nie robisz co ja robię?
-Nie palę.
-Coś innego.
-A co ty robisz?
-Śpiewam, rysuję i czasami napiszę tekst piosenki.
-Hmm. To wszystko robię. No i  do tego tańczę.
-Kurde znalazłem osobę bystrzejsza ode mnie.
-Ej a ja.  Gram na gitarze, śpiewam, piszę teksty.
-Ha jestem lepsza, bo jeszcze tańczę oraz chcę nauczyć się grać na gitarze.
-Polecam też pianino.-wtrącił się Lou
-Kiedyś się uczyłam. Pamiętam, ze mama zapisała mnie na lekcje gry na pianinie jak skończyłam 2 lata.Jednak już od 10 lat nie grałam i nie wiem czy coś bym jeszcze potrafiła zagrać.
-Na pewno. Tylko musisz sobie przypomnieć-powiedział Niall- A jak chcesz  to mogę Ci dać lekcje gry na gitarze i pianinie.
-Dziękuje. Może kiedyś skorzystam.
 -Będę czekać Mam nadzieję, ze będziesz u nas częstym gościem i uda mi się namówić Cię na kilka spotkań ze mną.- powiedział Niall
-Dobra dzieciaki jedziemy, bo się nie wyrobimy. Do zobaczenia Lou. - powiedział bardzo poważnie Liam. Patrząc z pogardą na Niall'a. 
-No dobra. Już idziemy.- odpowiedział smutny Niall. Pojechaliśmy najpierw do papierniczego po brystole, farby, kredki, mazaki, bibułę i inne potrzebne duperele. Potem udaliśmy się po amora, serca na sznurkach, balony w kształcie serc. Na koniec została nam kwiaciarnia gdzie zamówiliśmy tysiąc czerwonych, różowych i żółtych róż. Gdy już to załatwiliśmy pojechaliśmy do szkoły. Tam czekała już dyrektorka, muzyczka i w-fistka. 
-Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie. 
-Nie ma sprawy.
-Mamy wszystko. 
-Catering też.
-Tak. 
-Lili nie mamy cateringu.
-Co?
-No zapomnieliśmy.
-Bardzo przepraszam. Już się tym zajmuję. 
-Liam pomożesz mi?
-No pewnie. 
-Ej a my?- zbuntował się Nialler.
-Wszyscy jej pomożemy.
-Proszę pani to my już jedziemy. Wszystko będzie załatwione.
-Dobrze, ale nie musisz się śpieszyć. Zostało jeszcze trochę czasu.
-Lepiej wszystko zrobić teraz niż potem na ostatnią chwilę. 
-Masz rację. Pomóc Ci w czymś?- zapytała dyrektorka.
-Nie dam sobie radę. Może później, jak trzeba będzie wszystko przygotować i nosić to zbierze pani  pani większą ilość osób. 
-No dobrze. Wiem, że to niezgodne z regulaminem, ale zapraszam waszą 4. Będzie mi miło jak przyjdziecie i dziękuje wam za pomoc. 
-Nie ma za co. Pani dyrektor. Nie pamięta pani pewnie swojego byłego ucznia Louis'a Tomlinson'a. 
-Pamiętam. Chłopak cudowny na swój sposób. 
-Tworzymy razem z nim zespól. 
- O to przyjdźcie w 5 chętnie z nim porozmawiam.  Był częstym gościem w moim gabinecie. 
-Mój brat był aż taki niegrzeczny. 
-Nie zajmował się tym czym teraz Lili, zresztą zadawał się z bratem Ben'a, który też miał taką swoją paczkę co teraz ma Ben. No i oczywiście przywódcą był starszy Turner. 
-To Lou nie był takim aniołkiem.
-Co to to nie. To był bardzo ruchliwy nastolatek, którego wszędzie było pełno, ale zawsze od niego słyszałam "co złego to nie ja".
-Do tej pory tak mówi.- zaśmiał się Harry.
-Mocno się zmienił? Widzę, że spełnił swoje marzenia. Zawsze mi mówił, że zostanie sławny piosenkarzem.- zapytała pani dyrektor.
-Tak już od 3 lat spełnia swoje marzenia.- powiedziała Lottie.
-Tak a jak nazywa się wasza kapela?
-One Direction. Mówi to coś pani?
-Tym One Direction. Moja córka was uwielbia. 
-O to miło nam to słyszeć. 
-Lili a masz załatwiony zespół na naszą dyskotekę. 
-Na śmierć zapomniałam o tym. 
-Lili, ale nie ma problemu my zaśpiewamy. Mamy dużo romantycznych piosenek. Mamy wtedy wolny czas chyba, że pani dyrektor się nie zgadza.
-Ja nie mam z tym problemu. Chyba, że Lili chcę kogoś innego. 
-Jak mogą to niech zaśpiewają mi to obojętne. 
-Ej. Nie lubisz nas.- zapytał smutny Niall
-Lubię tak minimalnie-po moich słowach Niall zaczął płakać a ja zaśpiewałam kawałek piosenki Perfect " Nie płacz Ewka"-Nie płacz Niall, bo tu miejsca brak na twe męskie łzy.
-Lili nie śmiej się z Niall'a. Jak chcesz dzisiaj załatwić catering  to musimy jechać.- powiedział Liam.
-No właśnie nie śmiej się ze mnie.- przytaknął Horan. 
-Ok to się zbierajmy. Do widzenia. 
-Do widzenia.- odpowiedziały panie. Pojechaliśmy do firmy cateringowej i ustaliliśmy menu. Teraz tylko trzeba kupić picie. Oczywiście bezalkoholowe. 
-To już wszystko, Lili?- zapytał znudzony Niall. 
-Tak
-To wracamy do domu?- zapytał uradowany Niall
-To nie chcesz jechać do Lou?- zapytał Zayn.
-Nie chce mi się. Zmęczona jestem. Najchętniej poszłabym spać. 
-Masz racje. Zresztą jak kocha to poczeka.- powiedział Harry
-No tak ty to wiesz najlepiej Hazza wszystkie twoje dziewczyny zawsze na Ciebie czekały.- powiedziała Lottie. 
-Nie czepiaj się ja po prostu czekam na tą jedyną. 
-To czekaj i jak spotkasz to jej nie wypuszczaj z objęć i uszczęśliwiaj ja zawsze.- mówiąc to kipiała ze złości Lottie.
-Ej Lottie o co Ci chodzi? Nie czepiaj się chłopaka. 
-Później Ci wytłumaczę. Jedziemy. 
-No tak chłopaki odwieziecie mnie do domu. 
-NIE!- krzyknęła Lot- Jedziesz do mnie. Musimy pilnie pogadać.
-No ok. Tylko już nie krzycz.- Po 30 minutach byliśmy w domu chłopaków. 
-Chodź do mojego pokoju.- rozkazała mi Lottie.- Lili musimy poważnie pogadać. 
-No ok, ale o czym?
-O wszystkim.
-No to słucham. 
-Bo dzisiaj zapytałaś czemu miałam pretensję do Harr'ego. To może Ci teraz wytłumaczę od początku, bo 2 lata temu ja ...

Ta dam. Po  miesiącu nowy rozdział, ale go zrypałam. Przepraszam za wszystko. Teraz postaram się dodać nowy szybciej. Kocham was. Jesteście najlepsi. Do następnego, Babajaga.

2 komentarze:

  1. PERFECT!
    Tylko mam taką maciupką uwagę staraj się nie powtarzać słów :)

    OdpowiedzUsuń