piątek, 10 października 2014

8.

Przecież Paul wie, że ich nienawidzę. Oni zniszczą cały mój plan wobec Lottie. Są to.....



Kardashianki i The Wanted, którzy próbują odzyska fanów albo jakichkolwiek zdobyć. Paul czemu oni. Czemu Kendall i jej siostry. Przecież Lot mnie przez to znienawidzi znowu. Paul ty mi wszystko psujesz. Po naszym spotkaniu i wielokrotnym odpychaniu od siebie Kendall chciałem pogadać z Paul'em. 
-Chłopaki jedźcie be ze mnie ja jeszcze muszę pogadać z Paul'em. 
-Ok nie zaczekać na Ciebie. Tu obok jest taka dobra knajpka z jedzeniem a Niall znowu jest głodny.
 -Ej nie znowu tylko jest już 13 a ja zjadłem dopiero dwa śniadania
pora na trzecie.  
-Dobra to poczekajcie a ten niech się naje. 
-Ok. To w razie czego dzwoń.- powiedział Lou.Poszedłem do Paul'a. Wszedłem jak do siebie i usłyszałem kawałek jego rozmowy z Kendall. On chciała go zmusić aby mnie zmusił do bycia z nią. Jak ja to usłyszałem o mało co nie wybuchłem. 
-Ty idiotko co ty sobie wyobrażasz ja już nigdy z tobą nie będę straciłaś swoją szansę zresztą przez Ciebie straciłem moją Lottie. Moje słoneczko. Po chuja ty tu jesteś myślisz, ze przez wspólną współpracę znowu zbliżymy się do siebie. O nie. Dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki. Mam nadzieję, że przez Ciebie Lot będzie miała jeszcze ochotę na mnie patrzeć i ze mną rozmawiać. Jeżeli powiesz jej choć jedno złe słowo to uwierz mi, że nasza współpraca z wami będzie skończona.- po moim wywodzie Paul kazał mi się odwrócić za mną stał Lou z Lili i Lot. Czyli ona to wszystko słyszała. Ciekawe co teraz zrobi. Stoi i się na mnie patrzy oszołomiona. Czyli to oznacza, że jej na mnie zależy czy, że ma już innego chłopaka.
-Lot, bo ja...
-Harry nic już nie mów odkąd wyszłam z windy słyszałam twój krzyk. Rozumiem, że to jest jedna z tych dwóch dziewczyn z którymi byłeś w tym samym czasie co ze mną.- pokiwałem tylko głową na tak nie patrząc na Lot.-Czyli ona się do Ciebie tak kleiła, bo jest twoją byłą dziewczyną a nie teraźniejszą.
-Tak.- odpowiedział za mnie Lou
-Czyli ja przez ponad godzinę musiałam na to patrzeć i czuć jak łamie mi się serce a nawet nie mam się czym przejmować.
-CO? To Ci jeszcze na mnie zależy Lottie?
-A czy jak by mi nie zależało to broniłabym Cię przed Lili. 
-No nie wiem. 
-Wiesz co Lot on nie jest za mądry. Więc się zastanów zanim coś jeszcze powiesz czy na pewno chcesz być z tym idiotą.  
-Lou!- skarciła go Lili
-No ok przepraszam. Siostrzyczko życzę Ci szczęścia a ty Harry uważaj zrań ją a powieszę Cię za jaja z twojego balkonu-uśmiechnął się Lou.
-Louis nie strasz go patrz jaki jest przerażony.- powiedziała Lot
-Ja przerażony no coś ty.- skłamałem wiem, że Lou może to zrobić i zaczynam się bać przecież prasa zawsze mnie oczernia i nawet jak nie mam dziewczyny to jakąś wymyślą.- Lot a możemy pogadać na osobności. 
-No ok. 
-Tylko masz mi siostry nie skrzywdzić. 
-Ok. Zrozumiałem i nie rozumiem jak możesz chcieć pozbawić takiego przystojniaka tego narządu, który może sprawić, że powstanie więcej pięknych ludzi. 
-Harry!- wkurzył się Lou
-Dobra chodź- powiedziała Lottie i chyba dobrze, bo Lou jest mega wściekły.
**Oczami Lottie**
Gdy Harry poszedł pogadać z my spotkaliśmy 2/3Kardashianek. Lou powiedział mi, że nie ma Kendall byłej dziewczyny Harr'ego i musi iść do biura Paul'a, bo ona tam jest a tych dwoje nie może być w jednym pomieszczenie. Lili poszła z nim a jako, że ja nie chciałam iść z innymi do restauracji to poszłam z nimi. Po wyjściu z windy usłyszałam Harr'ego. Krzyczał na kogoś. Po wsłuchaniu się w to doszłam do wniosku, że na tą Kendall. Kurde z tego co mówi oznacza, że jest zły na siebie za tą sytuacje ze mną i nadal mu na mnie zależy. No co mogę powiedzieć mi na nim też. Bałam się przyjechać do Londynu ze względu na niego, że zobaczę go z jakąś dziewczyną i serce mi będzie pękało. Jednak cieszę się, że tak nie jest. Gdy weszliśmy do pomieszczenia Harry skończył krzyczeć. Stał do nas tyłem a Paul kazał mu się odwrócić. Jak zobaczył nas chociaż pewnie mnie to nie wiedział co zrobić.
-Lot, bo ja...
-Harry nic już nie mów odkąd wyszłam z windy słyszałam twój krzyk. Rozumiem, że to jest jedna z tych dwóch dziewczyn z którymi byłeś w tym samym czasie co ze mną.- pokiwał tylko głową na tak nie patrząc na mnie-Czyli ona się do Ciebie tak kleiła, bo jest twoją byłą dziewczyną a nie teraźniejszą.
-Tak.- odpowiedział za niego Lou pewnie i tak Hazza nic mi nie powiedział, bo z szoku by nie mógł.
-Czyli ja przez ponad godzinę musiałam na to patrzeć i czuć jak łamie mi się serce a nawet nie mam się czym przejmować.
-CO? To Ci jeszcze na mnie zależy Lottie?
-A czy jak by mi nie zależało to broniłabym Cię przed Lili. 
-No nie wiem. 
-Wiesz co Lot on nie jest za mądry. Więc się zastanów zanim coś jeszcze powiesz czy na pewno chcesz być z tym idiotą.  
-Lou!- skarciła go Lili.Oj brat nie przeginaj.
-No ok przepraszam. Siostrzyczko życzę Ci szczęścia a ty Harry uważaj zrań ją a powieszę Cię za jaja z twojego balkonu-uśmiechnął się Lou.Kochany martwi się o mnie tylko czemu aż tak drastycznie chce to zrobić. Będzie bolało.
-Louis nie strasz go patrz jaki jest przerażony.- powiedziałam widzę jak Harry się trzęsie ze strachu.
-Ja przerażony no coś ty.- tak widać jaki nie jest przestraszony- Lot a możemy pogadać na osobności. 
-No ok. 
-Tylko masz mi siostry nie skrzywdzić. 
-Ok. Zrozumiałem i nie rozumiem jak możesz chcieć pozbawić takiego przystojniaka tego narządu, który może sprawić, że powstanie więcej pięknych ludzi. 
-Harry!- wkurzył się Lou. Chyba wyobraził nas razem w łóżku Lili będzie miała ciężkie zadanie uspokoić go zanim znowu zobaczy Hazzę.
-Dobra chodź- powiedziałam. Oj chyba w ostatniej chwili wyszliśmy, bo Lou aż kipi ze złości.
-Lot, ale ty tak na serio mówiłaś przed chwilą. Na prawdę chcesz wrócić do takiego kretyna jak ja?
-Tak idioto czy jak bym nie chciała wrócić to mówiłabym takie rzeczy. Po co miałabym być z kimś kogo nie kocham. Pomyśl Harry to nie boli.
-Co nie boli?- zapytał
-Używanie mózgu. O czym ty myślisz?
-O tym co powiedział twój brat.
-Oj no nie bój się jak nie masz zamiaru mnie skrzywdzić ani wykorzystać to Ci nic nie zrobi.
-Lot, ale ty nic nie rozumiesz, bo wtedy co paparazzi opublikowali ten artykuł to ja rozstawałem się z tymi wszystkimi dziewczynami a oni zrobili na odwrót dla większej czytalności i większego zarobku. Teraz się boje, bo co chwilę prasa piszę, że mam jakąś dziewczynę i większości są to kłamstwa albo moje przyjaciółki. Mnie to boli i boje się, że przez taką nieprawdę znowu Cie stracę.
-Harry jak będziesz szczery to nic takiego się nie stanie.
-A jak będę poza Londynem i jakaś fanka mnie przytuli i zrobią z tego aferę a ty nie odbierzesz ode mnie telefonu zanim to się rozprzestrzeni i wtedy pomyślisz, ze Cię zdradzam.
-Harry spokojnie damy radę. Jesteśmy już starsi i bardziej dojrzali. Przynajmniej ja. U Ciebie to wątpliwe. Przestań panikować jak kobieta. To my jesteśmy id tego nie zabieraj nam tego przywileju.
-Ok. Lot chciałem to zrobić w innych okolicznościach, ale jakoś Ci to wynagrodzę. Zostaniesz moją dziewczyną.
-Tak.
-Harry i Lottie znowu razem kontra cały świat. Brakowało mi tego.
-Mi też.- Hazza i Lottie znowu są razem. Nie mogę w to uwierzyć. A wszystko dzięki Lili. Pojawiła się i od razu namieszała, ale pozytywnie. Pewnie gdyby nie ona nie odzywałabym się do brata co by sprawiło, że wdałabym się w nieciekawe towarzystwo typu Ben. Jednak szybko zobaczyłam jaki jest naprawdę. Ciesze się z tego powodu. Gdyby nie to,że ona poszła za Lou to ja bym tego dzisiaj nie usłyszała i nie wiadomo co by się działo. Pewnie uznałabym, ze Harry jest z Kendall i nie chciałabym z nim gadać i znalazłabym jakiegoś innego chłopaka i pewnie już nigdy bym nie wróciła do Styles'a.Razem z Harry'm wyszliśmy z budynku przed nim czekał już najedzony Niall'a. Kurde tak długo nas nie było. Gdy wszyscy zobaczyli nasze splecione dłonie to zaczęli nam gratulować wtedy pojawił się Lou jednak bez Lili. Oj coś się musiało stać, bo jest jeszcze barziej wkurwiony niż był.
-Lou co się stało? Gdzie jest Lili?
-Wkurzyła się na mnie i miała rację. Jaki ja jestem głupi. Co ja zrobiłem.
-Braciszku co się stało?
-Jak wy wyszliście to ja byłem strasznie wkurzony. Moja Lili chciała mnie uspokoić i wtedy ja nie wytrzymałem i przez przypadek ją tak odepchnąłem od siebie, że poleciała na ścianę. Była na mnie ściekła i miała rozbitą głowę. Paul zawiózł ją do szpitala. Wyszli tylnym wejściem.- powiedział mój brat i się rozpłakał.
-Kurwa Lou co ty zrobiłeś! Na co ty czekasz. Zamiast jechać do niej do szpitala to się użalasz nad sobą!-krzyknęłam. 
-Tak wiem jestem idiotą i kretynem i wszytskim innym najgorszym, ale nie mogę prowadzić, bo u Paul'a wypiłem pół butelki whisky. 
-Ja pierdole Louis jesteś już duży a zachowujesz się jak dzieciak.- powiedziałam
-Słuchajcie wszyscy na razie nie będziemy jechali do Lili. Co wy o tym sądzicie?
- Masz rację Lot. To może pojedź ty, Harry i Lou.- powiedział Liam. 
-Wzięłabym jeszcze Niall'a w razie czego złapie go z Harry'm ja nie dam rady. 
-No ok. To my jedziemy do domu. Macie kluczyki. Harry poprowadź. czekamy na wiadomości. 
 -Ok.- szybko wsiedliśmy do samochodu. Lou czy ty zawsze musisz coś odpierdolić jak się wkurwisz. Po 15 minutach byliśmy w szpitalu. Przy wejściu spotkaliśmy Paul'a palącego fajkę. 
-Louis czy ty kurwa jesteś normalny. 
-Paul daj mu spokój.- powiedział Harry- i tak ma już wystarczające wyrzuty sumienia.
-Co z moją Lili.
-Nie wiem czy ona jeszcze jest twoja.  Ta rana nie jest wielka. Ma teraz robiony opatrunek. ciesz się, ze nic jej nie jest i nie powiedziała lekarzom co się stało, bo byś już miał na głowie policje. 
-To dobrze, ze nic wielkiego się jej nie stało. Gdzie ona jest?- zapytałam
-Już idzie.- powiedział Harry.  
-Lili jak tam głowa?- zapytał Niall
-Ok. Nic mi się na szczęście nie stało. Mam nawet dwu tygodniowe zwolnienie z wf. 
-To widzę jesteś szczęśliwa.- powiedziałam 
-No. Tylko teraz muszę poszukać jakiejś fryzury na bal, żeby zakryła ten bandaż. 
-Chociaż może do balu nie będzie już taki duży.   
-Lou ty to masz jednak szczęście. No tak to powiedzenie się sprawdza "Głupi ma zawsze szczęście"- powiedział Paul
-Lou możemy pogadać na osobności- zapytała Lili
-Nie boisz się, że zrobię Ci krzywdę?- zapytał zdziwiony Lou
-Nie w końcu jesteś moim chłopakiem.- Ojej dobra Lili. Odeszli na bok. Ciekawe o czym będą gadać byleby z nim nie zerwała on się wtedy załamie. Jednak nie dziwiłabym jej się. Wrócili po 10 minutach ich miny były.....

Przepraszam, ze tak długo musieliście czekać. Jednak szkoła średnia to już nie przelewki. Na we greet in London macie dłuższe wyjaśnienie. Kocham was. Liczę na wasze komentarze. Pozytywne i negatywne. 
Do następnego. 
Babajaga.        

1 komentarz:

  1. Boże Lou jesteś głupi. Dobrze, że Lili nic się nie stało poważnego.

    OdpowiedzUsuń