niedziela, 4 maja 2014

Liebster Award

Liebster Award

Zasady:
,,Nominacje do Liebster Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za ,, dobrze wykonaną robotę ,, . Jest przyznawana dla blogów o mniejszej  liczbie obserwatorów , więc daje  możliwość ich rozpowszechniania . Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań od osoby która Cię  nominowała . Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym ) oraz zadajesz im 11 pytań . Nie wolno nominować bloga , który Cię nominował . ,,

1. Piosenka , która pobudza twoje emocje ?
Mam dwie:
* Roxette- Listen to your heart
*Christina Perrie- Jar of  Hearts
2. Co spowodowało że zacząłeś(aś) pisać bloga ?
Do pierwszego namowy kuzynki, do kolejnych chęć dalszego pisania.
3. Czego się boisz ? 
Znajomych z przeszłości i co poniektórych teraźniejszości.
3.Czego nie lubisz w ludziach ?
Fałszywości
4.Twój ulubiony film ?
Now is good, Ósmoklasiści nie płaczą, Last Song
5.Twoje największe marzenie ?
Spotkać miłość mojego życia.
6.Za 10 minut koniec świata co robisz ?
Idę zapalić
7. Co chciał(a)byś w Sobie zmienić ?
Ciało, wredotosć, sukowatość,
8. Miejsce , które chcesz odwiedzić ?
Paryż, Londyn , Hiszpania
9 . Opisz Siebie w trzech słowach ?
Brzydka, Głupia, Suka
10. Ulubiona książka ?
Pamiętnik nastolatki, Klub Pamiętnika Nastolatki
11 . Płakałeś(aś) kiedyś na filmie ? Jak tak to na jakim ? 
Now is good,  Ósmoklasiści nie płaczą


Wyjątkowo nikogo nie nominuję.































 

sobota, 3 maja 2014

4.

-Ej a powiecie mi czemu w nocy darliście się, że Lili się zakochała? Nie wiem czegoś.
 -No wiesz Lottie twój braciszek się zakochał w Lili a Lili w twoim bracie.
-Co? Lili, Lou to prawda? Lou ty masz dziewczynę.
-Lottie uspokój się.- krzyknęłam na nią
-El nie jest już moją dziewczyną musimy jeszcze udawać przez dwa tygodnie. Bym Ci to powiedział tylko się na mnie obrażałaś. No a jeżeli chodzi o Lili to ...


-No a jeżeli chodzi o Lili to jest fajna i chciałbym ją lepiej poznać. Kto wie co z tego wyjdzie.
-A-a-a-a-aha.- za jąkała Charlotte
-Siostrzyczko przestań się jąkać.  
-O-ok. 
-Lotti jak ja Cię mocno kocham.- powiedział Lou.
-Ja ciebie też braciszku. 
-Dobra koniec tych czułości. Lou stary kiedy stąd wychodzisz?- zapytał Harry
-Sam nie wiem pewnie za kilka dni. 
-Ej no nie mam z kim się wygłupiać w domu. Twoja siostra nie chce się ze mną tak wydurniać i dokuczać innym. 
 -Wiesz co ona jest normalna. Głównie dlatego, że nie spędziła z wami trzech lat. 
-Ej nie pozwalasz sobie na za dużo. To, że leżysz tu i się lenisz nie oznacza, że nie mogę Cię sprać. 
-Zayn on powinien teraz dużo odpoczywać. Daj mu spokój.- powiedziałam.
-Dobra już dam mu spokój,  bo jeszcze się na mnie rzucisz.- odparł Mulat. 
-Hahahaha bardzo śmieszne Malik. 
- Dobra skończcie. Lili musimy jechać po dekoracje na bal. Do 15 mamy je dowieść do szkoły a jest 11.30. - powiedział Li.
-Co? Lou sorry muszę już iść. Trzymaj się. Cześć wszystkim.  
- Lili czekaj. Jedziemy z tobą. - powiedział Zayn. 
-No to ruchy.  Musimy przejechać pół miasta.- krzyknęłam. 
-Pa stary.  Przyjedziemy jeszcze później o ile Lili nas nie pozabija.- zaśmiał się Zayn. 
-Mulat zamknij się. Nawet nie wiesz ile możesz nauczyć się od Lili. - odezwała się Lottie.  
- Ciekawe czego.  No może tańczenia.  
-Rysowania. Nie widziałeś jej rysunków w pokoju. Żałuj. 
- Co dziewczyno czego ty nie robisz?
-Nie żongluję. 
- Ja też nie.  Czego nie robisz co ja robię?
-Nie palę.
-Coś innego.
-A co ty robisz?
-Śpiewam, rysuję i czasami napiszę tekst piosenki.
-Hmm. To wszystko robię. No i  do tego tańczę.
-Kurde znalazłem osobę bystrzejsza ode mnie.
-Ej a ja.  Gram na gitarze, śpiewam, piszę teksty.
-Ha jestem lepsza, bo jeszcze tańczę oraz chcę nauczyć się grać na gitarze.
-Polecam też pianino.-wtrącił się Lou
-Kiedyś się uczyłam. Pamiętam, ze mama zapisała mnie na lekcje gry na pianinie jak skończyłam 2 lata.Jednak już od 10 lat nie grałam i nie wiem czy coś bym jeszcze potrafiła zagrać.
-Na pewno. Tylko musisz sobie przypomnieć-powiedział Niall- A jak chcesz  to mogę Ci dać lekcje gry na gitarze i pianinie.
-Dziękuje. Może kiedyś skorzystam.
 -Będę czekać Mam nadzieję, ze będziesz u nas częstym gościem i uda mi się namówić Cię na kilka spotkań ze mną.- powiedział Niall
-Dobra dzieciaki jedziemy, bo się nie wyrobimy. Do zobaczenia Lou. - powiedział bardzo poważnie Liam. Patrząc z pogardą na Niall'a. 
-No dobra. Już idziemy.- odpowiedział smutny Niall. Pojechaliśmy najpierw do papierniczego po brystole, farby, kredki, mazaki, bibułę i inne potrzebne duperele. Potem udaliśmy się po amora, serca na sznurkach, balony w kształcie serc. Na koniec została nam kwiaciarnia gdzie zamówiliśmy tysiąc czerwonych, różowych i żółtych róż. Gdy już to załatwiliśmy pojechaliśmy do szkoły. Tam czekała już dyrektorka, muzyczka i w-fistka. 
-Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie. 
-Nie ma sprawy.
-Mamy wszystko. 
-Catering też.
-Tak. 
-Lili nie mamy cateringu.
-Co?
-No zapomnieliśmy.
-Bardzo przepraszam. Już się tym zajmuję. 
-Liam pomożesz mi?
-No pewnie. 
-Ej a my?- zbuntował się Nialler.
-Wszyscy jej pomożemy.
-Proszę pani to my już jedziemy. Wszystko będzie załatwione.
-Dobrze, ale nie musisz się śpieszyć. Zostało jeszcze trochę czasu.
-Lepiej wszystko zrobić teraz niż potem na ostatnią chwilę. 
-Masz rację. Pomóc Ci w czymś?- zapytała dyrektorka.
-Nie dam sobie radę. Może później, jak trzeba będzie wszystko przygotować i nosić to zbierze pani  pani większą ilość osób. 
-No dobrze. Wiem, że to niezgodne z regulaminem, ale zapraszam waszą 4. Będzie mi miło jak przyjdziecie i dziękuje wam za pomoc. 
-Nie ma za co. Pani dyrektor. Nie pamięta pani pewnie swojego byłego ucznia Louis'a Tomlinson'a. 
-Pamiętam. Chłopak cudowny na swój sposób. 
-Tworzymy razem z nim zespól. 
- O to przyjdźcie w 5 chętnie z nim porozmawiam.  Był częstym gościem w moim gabinecie. 
-Mój brat był aż taki niegrzeczny. 
-Nie zajmował się tym czym teraz Lili, zresztą zadawał się z bratem Ben'a, który też miał taką swoją paczkę co teraz ma Ben. No i oczywiście przywódcą był starszy Turner. 
-To Lou nie był takim aniołkiem.
-Co to to nie. To był bardzo ruchliwy nastolatek, którego wszędzie było pełno, ale zawsze od niego słyszałam "co złego to nie ja".
-Do tej pory tak mówi.- zaśmiał się Harry.
-Mocno się zmienił? Widzę, że spełnił swoje marzenia. Zawsze mi mówił, że zostanie sławny piosenkarzem.- zapytała pani dyrektor.
-Tak już od 3 lat spełnia swoje marzenia.- powiedziała Lottie.
-Tak a jak nazywa się wasza kapela?
-One Direction. Mówi to coś pani?
-Tym One Direction. Moja córka was uwielbia. 
-O to miło nam to słyszeć. 
-Lili a masz załatwiony zespół na naszą dyskotekę. 
-Na śmierć zapomniałam o tym. 
-Lili, ale nie ma problemu my zaśpiewamy. Mamy dużo romantycznych piosenek. Mamy wtedy wolny czas chyba, że pani dyrektor się nie zgadza.
-Ja nie mam z tym problemu. Chyba, że Lili chcę kogoś innego. 
-Jak mogą to niech zaśpiewają mi to obojętne. 
-Ej. Nie lubisz nas.- zapytał smutny Niall
-Lubię tak minimalnie-po moich słowach Niall zaczął płakać a ja zaśpiewałam kawałek piosenki Perfect " Nie płacz Ewka"-Nie płacz Niall, bo tu miejsca brak na twe męskie łzy.
-Lili nie śmiej się z Niall'a. Jak chcesz dzisiaj załatwić catering  to musimy jechać.- powiedział Liam.
-No właśnie nie śmiej się ze mnie.- przytaknął Horan. 
-Ok to się zbierajmy. Do widzenia. 
-Do widzenia.- odpowiedziały panie. Pojechaliśmy do firmy cateringowej i ustaliliśmy menu. Teraz tylko trzeba kupić picie. Oczywiście bezalkoholowe. 
-To już wszystko, Lili?- zapytał znudzony Niall. 
-Tak
-To wracamy do domu?- zapytał uradowany Niall
-To nie chcesz jechać do Lou?- zapytał Zayn.
-Nie chce mi się. Zmęczona jestem. Najchętniej poszłabym spać. 
-Masz racje. Zresztą jak kocha to poczeka.- powiedział Harry
-No tak ty to wiesz najlepiej Hazza wszystkie twoje dziewczyny zawsze na Ciebie czekały.- powiedziała Lottie. 
-Nie czepiaj się ja po prostu czekam na tą jedyną. 
-To czekaj i jak spotkasz to jej nie wypuszczaj z objęć i uszczęśliwiaj ja zawsze.- mówiąc to kipiała ze złości Lottie.
-Ej Lottie o co Ci chodzi? Nie czepiaj się chłopaka. 
-Później Ci wytłumaczę. Jedziemy. 
-No tak chłopaki odwieziecie mnie do domu. 
-NIE!- krzyknęła Lot- Jedziesz do mnie. Musimy pilnie pogadać.
-No ok. Tylko już nie krzycz.- Po 30 minutach byliśmy w domu chłopaków. 
-Chodź do mojego pokoju.- rozkazała mi Lottie.- Lili musimy poważnie pogadać. 
-No ok, ale o czym?
-O wszystkim.
-No to słucham. 
-Bo dzisiaj zapytałaś czemu miałam pretensję do Harr'ego. To może Ci teraz wytłumaczę od początku, bo 2 lata temu ja ...

Ta dam. Po  miesiącu nowy rozdział, ale go zrypałam. Przepraszam za wszystko. Teraz postaram się dodać nowy szybciej. Kocham was. Jesteście najlepsi. Do następnego, Babajaga.

sobota, 5 kwietnia 2014

3.

-Lili powiedz mi szczerze Lou Ci się spodobał nie?
-No coś ty.  Przecież on ma dziewczynę.
-Czyli nie powiedział Ci co go łączy z El.
-No powiedział. Lou jest fajny i na pewno ta jego jedyna będzie najszczęśliwszą kobieta na świecie.
-Wiesz co masz bardzo duże szanse na zostanie nią.
-Nie żartuj sobie. Zresztą skąd Ci przyszło do głowy, że Lou mi się podoba?
-No wiesz mam oczy i zobaczyłem iskierki w twoich oczach jak go zobaczyłaś. Na Niall'a tak nie patrzałaś.
-No dobra jest bardzo ładny. Jednak to nie oznacza, że będziemy razem.
-Zobaczymy za kilka tygodni.


-Tak na pewno Liam. Zresztą to, że mi się podoba Lou to nie oznacza, że się w nim zakochałam. Zresztą skąd wiesz, ze Louis'owi się spodobałam.
-Jestem jego przyjacielem i wiem to. Dobra zmieńmy temat. Opowiedz mi coś o sobie.
-Co byś chciał wiedzieć?
-Skąd jesteś? Liliana to nie jest imię brytyjskie.
-Sama nie wiem skąd pochodzi. Jednak urodziłam się w Polsce.
 -W Polsce. Jeszcze nigdy tam nie byłem. Musimy tam pojechać i zagrać koncert. 
-Oj musicie. Fanki w Polsce czekają na was i zawsze patrzą czy na liście krajów, do których jedziecie w trasę koncertową jest Polska. Nigdy jej nie było. Jednak wciąż mają nadzieję, że spełnią się ich marzenia i pojawicie się w Polsce. 
-Ojeju jakie kochane. Trzeba pogadać z Paul'em. A od kiedy mieszkasz w Londynie?
-Od dziesięciu lat.
-To długo. Twoi rodzice znaleźli tu lepiej płatną pracę? Czy po prostu im się tu spodobało i chcieli tu zamieszkać?
-Moi rodzice zmarli w wypadku a przeprowadziłam się tu ponieważ tu mieszkała siostra mojej mamy. 
-Przykro mi i przepraszam, że Cię tak wypytywałem.- chłopak od razu posmutniał.
-Nie no spokojnie Liam już się z tym pogodziłam. Zresztą skąd mogłeś wiedzieć. Zmieńmy temat.
-Ok. To powiedz mi czym się interesujesz?
-Dużo rysuję, od dziecka tańczę i czasami śpiewam. 
-To super. Możesz mi coś zaśpiewać i zatańczyć. 
-No nie wiem nie jestem rozciągnięta, ani rozśpiewana. 
-No dawaj dasz radę. 
-Najpierw zatańcz. 
-No ok.- zatańczyłam to(od 50 sekundy)
-Jej super.- usłyszałam okrzyki i oklaski. W pokoju oprócz Liam'a była jeszcze Danielle, Zayn z Perrie, Harry z Kendall oraz Niall.
-Dziewczyno jesteś świetna. Kto Cię tego nauczył?- krzyknęła Dan.
-Na początku mama a teraz chodzę do szkoły tańca.
-Aha. 
-Lili obiecałaś mi coś jeszcze.- powiedział Liam
-A nie mogę kiedy indziej. 
-Nie masz to zrobić teraz.
-No dobra.- wybrałam tą piosenkę.Po zaśpiewaniu dostałam sms od nieznanego numeru.
Od:  Nieznany numer: 
Bardzo ładnie śpiewasz .Może kiedyś stworzymy duet? Kiedy do mnie przyjedziesz? Tęsknie. xoxo L. 
Od razu zapisałam numer Lou. Po czym mu odpisałam:
Do:  Loui <3:
Dziękuje, ale skąd wiesz? Kto do ciebie zadzwonił?
Po chwili dostałam odpowiedź.
Od:  Loui <3:
Ja zadzwoniłem do Niall'a i usłyszałem. To kiedy przyjedziesz?
Do:  Loui <3:
Może jutro zobaczę czy będę miała dużo zadane. 
Od:  Loui <3:
Dopiero jutro po szkole ja tu umrę z tęsknoty. 
Do:  Loui <3:
Dasz radę. Zresztą znasz mnie kilka godzin a już tak tęsknisz.
Od:  Loui <3:
Wiesz jak ktoś jest zakochany to nie patrzy na to ile czasu zna tą osobę tylko na to co do niej czuje. 
Do:  Loui <3:
To w kim ty jesteś taki zakochany?
Od:  Loui <3:
W tobie.
Do:  Loui <3
A tak na serio?
Od: Loui <3
No w tobie. Przysięgam nie kłamię.
Do: Loui <3:
Dobra pogadamy jutro. Dobranoc. 
Od: Loui <3:
Czekam z niecierpliwością. Kolorowych snów. Kocham Cię. Twój Louis. 
-Lili z kim tak pisałaś?- zapytał Harry
-Nie ważne.
-Z Louis'em  tylko nie chce się przyznać.- krzyknął Niall- widziałem. Zresztą Lou do mnie dzwonił i powiedział mi, że napisze do Lili.
-Lili się zakochała, Lili się zakochała ,Lili się zakochała.- zaczął krzyczeć Harry, po czym dołączył do niego Zayn i Niall. Uciszyła ich dopiero Lottie gdy stanęła w pokoju i na nich nakrzyczała:
-Czy możecie nie drzeć tych mordeczek, co poniektórzy tu chcą spać, bo jutro rano wstają. 
-Rano to ty jedziesz do Lou, kazał mi Cię zawieźć do szpitala, choćby siłą.- powiedział Niall
-Aha to nie idę do szkoły już drugiego dnia?
-No. Ty  Lili też. 
-Nie, ja muszę iść do szkoły, bo od rana jestem zwolniona i szukam dekoracji na bal razem z moją wuefistką i muzyczką.
-No to pojedziesz z nami tylko po 10.
-No, ale...
-My to załatwimy.
-No dobra. 
-Lili możemy pogadać?- zapytała Lottie
-No pewnie.
 Poszłam za dziewczyną do jej pokoju. Usiadłam na łóżku, a Lottie zaczęła mówić:
- Lili ja Cię przepraszam, nie powinnam na Ciebie krzyczeć i Cie wyganiać. Dobrze, że chłopcy Cię powstrzymali. 
-Nie ma za co Lottie. 
-Wiesz co gadałam z Ben'em i on mi powiedział co się stało. Ja myślałam, że ty jesteś do niego źle nastawiona, bo Cię obrażał a on chciał z ciebie zrobić głupią, tępą lalę.
-Powiedział Ci.
-No. 
-To musi mu na tobie zależeć, albo chce zdobyć twoje zaufanie i Cię wykorzystać. 
-Lili!
-No dobra już nie będę.- w tej chwili do pokoju wszedł Niall
-Dziewczyny Lou chce z nami pogadać na skayp'ie.
-Spoko już idziemy.- powiedziała dziewczyna. 
Poszłyśmy do salonu. Chłopcy posadzili mnie na przeciwko ekranu a Lottie zaraz obok mnie. Po chwili dzwoniliśmy do Lou. Nagle na ekranie pojawiła się jego mordeczka.  Podczas naszej rozmowy Lou cały czas się wygłupiał i robił głupie miny. Często słodko się uśmiechał i czasami robił takie dziwaczne miny ze zdenerwowania. Po jakiś trzech godzinach skończyliśmy z nim rozmawiać ponieważ byłą trzecia trzydzieści w nocy i pielęgniarka przyłapała Lou na rozmowie z nami i kazała mu przerwać. Poszłam spać do pokoju Lou. W środku znalazłam na półce jego zdjęcia z dzieciństwa, razem z siostrami* i z mamą**.  Jakie kochane dziecko. Uznałam, ze muszę iść spać, bo za 4 godziny jedziemy do Lou. O kurde moja ciocia nic nie wie o naszych jutrzejszych planach. Szybko pobiegłam do Li i mu wszystko opowiedziałam, jednak ten mnie zaskoczył i powiedział, że moja ciocia wie o tym.  Poszłam znowu przebrać się w piżamę, tylko teraz moją, bo poprzednia się ubrudziła, podczas rozmowy i na szczęście to była piżamka pożyczona od Lottie.Po chwili już spałam a rano obudził mnie Niall skacząc po moim łóżku i krzycząc, że mam wstawać. Miałam pół godziny na umycie się, ubranie, umalowanie i może zjedzenie czegoś. Wczoraj wzięłam ten zestaw. Po 20 minutach zeszłam na dół gdzie Liam czekał ze śniadaniem. Szybko je zjadłam i wszyscy pojechaliśmy do szpitala. Lou się ucieszył jak nas zobaczył. Jadnak wziął telefon i coś zaczął pisać, a gdy skończył ja dostałam sms. Przypadek nie sądzę. Wyciągnęłam telefon i otworzyłam sms.
Od: Loui <3:
Ładnie wyglądasz, tylko czemu tak czarno. Od kiedy nosisz okulary?
Szybko ściągnęłam okulary i odpisałam
Do: Loui <3:
Dziękuje. Tak jakoś wczoraj miałam tylko takie ciuchy pod ręką w szafie. Okulary noszę od dziecka.
Od: Loui <3
Załóż mi te okulary, słodko w nich wyglądasz. <3
Do: Loui <3
Dziękuje i już zakładam.  ;*
-Lili, Lou z kim tak piszecie?- zapytał Niall
-Z koleżanką.-Z Lili- powiedzieliśmy na raz.
-Aha. Lou nie wiedziałem, że jesteś dziewczyną i koleżanką Lili.
-No widzisz teraz już wiesz.
-Ej a powiecie mi czemu w nocy darliście się, że Lili się zakochała? Nie wiem czegoś.
 -No wiesz Lottie twój braciszek się zakochał w Lili a Lili w twoim bracie.
-Co? Lili, Lou to prawda? Lou ty masz dziewczynę.
-Lottie uspokój się.- krzyknęłam na nią
-El nie jest już moją dziewczyną musimy jeszcze udawać przez dwa tygodnie. Bym Ci to powiedział tylko się na mnie obrażałaś. No a jeżeli chodzi o Lili to ...


*






**


Hej wszystkim oto rozdział 3. Mam nadzieję, ze wam się spodoba. Lili i Lou, Lottie i Ben co sądzicie o tych parach? Jak myślicie Ben nie skrzywdzi Charlotte? Proszę każdego kto to przeczyta o skomentowanie. Do następnego Babajaga

poniedziałek, 17 marca 2014

2.

Chwile potem Lou był cały pobity i ledwo co się ruszał Ben go zostawił zebrał swoich znajomych i pobiegł przed siebie. Ja zadzwoniłam po karetkę. Była po 10 minutach. Liam i Harry i Zayn wzięli przerażona Lottie do domu a ja z Niall'em pojechaliśmy z Lou do szpitala.  Po jaka cholerę ten idiotą uderzył Bena gdyby nie to wszystko było by ok. W szpitalu zrobili mu badani. Po otrzymaniu wszystkich wyników lekarz zaprosił nas do siebie.


-Czy państwo są z rodziny?- zadał pytanie lekarz. 
-Nie do końca. Ja jestem jego najlepszym przyjacielem, jesteśmy w jednym zespole a to jest nasza przyjaciółka. Jego rodzina mogłaby być tu dopiero za cztery godziny.- powiedział Niall kłamiąc, bo Lottie może tu być za 20 minut.
-No dobrze.Więc mam dobrą i złą wiadomość. 
-Słuchamy.- powiedział Niall
 -Dobra jest taka, że pan Tomlinson ma tylko połamaną rękę oraz kilka żeber. 
-A zła?- zapytałam
-Gdy go badaliśmy w mózgu zobaczyliśmy kilka guzków. 
-Co to oznacza?
-Pan Tomlinson może mieć guza mózgu.
-Co, ale jak to?
-To nie jest pewne, bo to mogą być zwykłe plamki albo coś innego niegroźnego. 
-To kiedy lekarz będzie to wiedział?- zapytał Nialler
-Za dwa dni. 
-A kiedy Louis stąd wyjdzie. 
-Zależy jeżeli to nic strasznego to za dwa-trzy dni a jeżeli to będzie coś poważnego to po pierwszym etapie leczenia. 
-A ile takie leczenie może potrwać?- znowu zapytał Niall, bo ja nie mogłam nic powiedzieć. Znam go jeden dzień a strasznie przeżywam jego chorobę. Może to przez to, że jestem Directioner. 
-Leczenie może potrwać od dwóch do pięciu tygodni. 
-Acha. Możemy do niego wejść?
-Tak tylko na krótko.
-Dziękujemy- powiedział Niall po czym wyszliśmy i udaliśmy się do Lou. Po wejściu do sali nie wiedziałam co powiedzieć. Lou czuł się dobrze, bo siedział i się uśmiechał.  Gdy nas zobaczył rozłożył ręce do przytulenia. Niall od razu do niego podbiegł. Jednak Tommo szepnął mu coś na ucho, Nialler od niego odszedł po czym pchnął mnie w ramiona Louis'a. 
-Lou po co to zrobiłeś. Ja już przywykłam do jego docinek. Gdyby nie to nie leżałbyś tu. 
-Lili każdy prawdziwy chłopak by tak zrobił. Zresztą tylko cioty obrażają i pozwalają obrażać dziewczyny. 
-Dobrze, że bronisz kobiet, ale nie musiałeś się rzucać na Ben'a. 
-No a jak miałem to inaczej załatwić.
-Normalnie jak ty to sobie wyobrażałeś ty byłeś na początku jeden a ich było dwudziestu. 
-No tego akurat nie przemyślałem. 
-Zauważyłam. Wiesz co Ci się mogło stać. Gdyby nie chłopcy mógłbyś skończyć jeszcze gorzej. 
-Tak wiem mogłem umrzeć, albo być jeszcze bardziej połamany.
-Nawet tak nie mów nie wolno Ci umrzeć. Wiesz jakby Lottie się załamała i reszta twoich sióstr i twoja mama. No i twoja dziewczyna. 
-Kto?- zapytał zdziwiony
-No Eleonor Calder. 
-A no tak zapomniałem.- zdziwiła mnie odpowiedź Lou jak można zapomnieć, że ma się dziewczynę. 
-Lou jak mogłeś zapomnieć, że masz dziewczynę?
-No wypadło mi z głowy po prostu się mocno walnąłem. 
-Tak an pewno.- powiedział Niall
-Możecie powiedzieć mi o co tutaj chodzi?- zapytałam
-Lou powiesz jej prawdę. 
-No dobra. El nie jest moją dziewczyną od jakiś czterech miesięcy jednak przez jeszcze jakiś czas musimy poudawać, że jesteśmy razem. 
-Ojeju. Przykro mi. 
-Niepotrzebnie.
 -Jak to?
-Już jej nie kochałem. 
-Acha. To po co byliście razem i teraz niby dalej jesteście?
-Paul mi każe. 
-Dlaczego?
-Sam nie wiem. Muszę jeszcze odgrywać tą szopkę jakieś dwa tygodnie. 
-To już krótko. 
-NA szczęści. Niall zostawisz nas samych. 
-No pewnie. Tylko jej nie skrzywdź. 
-Masz to jak w banku.  
-Lili masz chłopaka?- zapytał 
-Nie. 
-To dobrze. 
-Czemu dobrze. 
-No wiesz nie chciałabyś ze mną gdzieś wyjść tylko wiesz za dwa tygodnie. 
-No nie wiem raczej tak. 
-To super. Jakoś się umówimy. Podaj mi swój numer. 
-To daj mi telefon i Ci zapiszę.- wzięłam telefon Lou i szybko zapisałam mój numer.-Lou wiesz co ja już muszę iść do Lottie może mnie potrzebować. 
-No dobrze tylko jedź z Niall'em, żeby Ci się nic nie stało.
-Ok. To do jutra.
-Papa.Śpij dobrze.- wyszłam z sali na korytarzy spotkałam Niall'a i razem pojechaliśmy do ich domu. W środku zastałam śpiącą w salonie Lottie. W kuchni był Liam i Harry.
-Jak się czuje Lottie. 
-Po telefonie od Niall'a lepiej. Jednak jest na lekach uspokajających.
-Szkoda mi jej. 
-Jednak zauważ, że jakby nie wybiegła z domu i nie gadała z tym towarzystwem to Lou by tam nie leżał.-powiedział Harry
-Wiesz tylko ona właśnie przez to ma wyrzuty sumienia i jest z nią jeszcze gorzej i pewnie czuje się jeszcze gorzej.
-Masz racje.Powinniśmy jej pomóc.
- Jednak jesteś mądrzejszy niż piszą w prasie. 
- Harry Styles jest najmądrzejszy na świcie 
-Śmieszny jesteś Hazzah. - powiedział Li
-No wiem, bo to ja.- w tej chwili do kuchni weszła Lottie z Ben'em.
-Co ty tu kurwa robisz? - zapytał Harry. 
- Przyszedłem przeprosić. - w tej chwili spadłam z krzesła. - Tak Lili umiem przepraszać i Ciebie też chcę przeprosić.
- Powiesz mi co Ci się stało?
-Zrozumiałem co zrobiłem źle.
- Yhy. Już Ci uwierzyłam.Pewnie boisz się, że Lou poda Cię do sądu.
-Nie, nie boję się o to. Chciałem przeprosić. Lili przepraszam, że Cię obrażałem jednak nie umiałem sobie poradzić z tym co kiedyś mi zrobiła.
-Acha to trzeba mi tyle było uprzykrzać  mi życie.
-Nie znałem innego wyjścia. Przepraszam.
-No dobra koniec tych przeprosin. Lili zostajesz dzisiaj tu na noc. Ben wracaj do domu. Pogadacie jutro w szkole.Dziś wszyscy są zmęczeni i nie wyjdzie z tego nic dobrego.- powiedział Liam
-No ok. Jeszcze raz przepraszam. Dobranoc.
-Pa Ben.- krzyknęła Lottie
Poszłyśmy do pokoju dziewczyny, przebrałyśmy się w piżamy i zaczęłyśmy gadać o tym co się dzisiaj stało. Zachowanie Ben'a mnie niepokoi. Był zbyt miły. Jestem ciekawa czy nie spodobała mu się Lottie i dlatego się przymila. Jeżeli tak to muszę ją ostrzec.
-Lili ten Ben jest taki słodki i nie wydaje się być taki wredny jak w szkole. Może robi to dla szpanu.
-Tak na pewno Lottie nie okłamuj się pewnie mu sie spodobałaś i chce Cię wykorzystać. Robi tak z każdą dziewczyną. Proszę uważaj na niego.
-Lottie co ty możesz o  nim wiedzieć. NIC. Nie obrażaj go. Jak masz go obrażać to wyjdź z tego pokoju.
Wyszłam z pokoju. Miałam iść do domu jednak spotkałam Liam'a, który mnie zatrzymał.
-Lili gdzie idziesz.
-Do domu. Lottie kazała mi wyjść, bo obraziłam Ben'a.
-Nie wygłupiaj się w środku nocy nie będziesz wracać do domu. Możesz spać u mnie w pokoju albo u Lou.
-No dobra. Dzięki. Tylko wiesz co ja może tu posiedzę jeszcze, bo nie chce mi się spać.
-Mi też. Więc jak pozwolisz to posiedzę z tobą.
-Spoko.
-Lili powiedz mi szczerze Lou Ci się spodobał nie?
-No coś ty.  Przecież on ma dziewczynę.
-Czyli nie powiedział Ci co go łączy z El.
-No powiedział. Lou jest fajny i na pewno ta jego jedyna będzie najszczęśliwszą kobieta na świecie.
-Wiesz co masz bardzo duże szanse na zostanie nią.
-Nie żartuj sobie. Zresztą skąd Ci przyszło do głowy, że Lou mi się podoba?
-No wiesz mam oczy i zobaczyłem iskierki w twoich oczach jak go zobaczyłaś. Na Niall'a tak nie patrzałaś.
-No dobra jest bardzo ładny. Jednak to nie oznacza, że będziemy razem.
-Zobaczymy za kilka tygodni.


Hej, sorry,  ze taki zjebany. Jednak mam cały czas zepsuty komputer. Teraz dostałam zapasowy jednak jest bardzo stary i działa bardzo wolno jednak da się pisać i  niedługo będzie kolejny rozdział na "Like I Love You". Wiem, że jest tez bardzo krótki, ale chciałam wam coś dodać. Mam nadzieję,  że ktoś skomentuje. Do następnego BABAJAGA. ;*

niedziela, 26 stycznia 2014

1.

Dzień jak co dzień.  Po świętach. Znowu muszę iść do tej szkoły.  Spotkać tego idiotę Bena i jego paczkę. Udawać grzeczna i dobra przed nauczycielami wmawiać cioci , że wszystko jest ok . Dzisiaj zaczynam matematyką. Znowu Foster będzie nas gnębić a ja jako jedyna w klasie będę umiała rozwiązać jej  zadania.  Jako , że dziś wyjątkowo zaczynam o 9 postanowiłam poczytać nowe ciekawostki o One Direction. Tak mnie one wciągnęły , że nie zauważyłam iż jest już grubo po 9. Postanowiłam iść na drugą lekcje czyli wychowawczą , żeby na nią zdążyć szybko przebrałam się w to i zrobiłam wyjątkowo lekki makijaż.  Na moje nieszczęście ciocia była w domu razem ze swoim chłopakiem Paulem.  Oczywiście dostałam ochrzan za nie pójście na matmę po czym dostałam usprawiedliwienie i zostałam odwieziona do szkoły.  Oczywiście zaraz po wejściu do niej musiałam spotkać Bena.  Nie obyło się bez śmiania się i tekstów typu "oo patrzcie brzydkie kaczątko chce być ładne".  Jednak dzisiaj wyjątkowo ktoś stanął po mojej stronie i nie była to jedna osoba a aż pięć za kapturzonych osób.  Kogoś mi przypominali. Jednak nie mogłam sobie przypomnieć kogo. W tej chwili zadzwonił dzwonek. Podziękowałam "moim wybawcą" i poszłam do sali. Dziś jest dzień pełen niespodzianek. Najpierw ktoś "broni" mnie przed Benem a teraz do naszej klasy doszła nowa uczennica.  Wygląda na fajna i normalną jednak jest śliczna i Ben może ją wciągnąć do swojej grupy. Jako , że ja jedyna sama siedzę w ławce, dziewczyna dosiadła się do mnie. Wiecie co ona mi też kogoś przypomina.
-Hej jestem Liliana , ale większość osób mówi na mnie Lili.
-Charlotte w skrócie Lottie.
- Juz wiem skąd cię kojarzę jesteś siostrą Louisa Tomlinsona.
-Niestety.
- Czemu?
-Widziałam go ostatnio rok temu a dłużej z nim rozmawiałam ponad dwa.
- Ciesz się , że chociaż masz brata .
- A co mi z takiego brata jak go w ogóle nie ma.
- Kiedyś to się zmieni uwierz mi. Doceń to co masz zanim to stracisz.
- A to masz rodzeństwo , że mnie tak pouczasz.
-Nie. Pewnie bym miała gdyby nie to , że moi rodzice zginęli w wypadku. Mama była w drugim miesiącu ciąży.
- Boże jak ja jestem głupia.  Jest mi bardzo przykro i Cię przepraszam.
- Nie masz za co, skąd mogłaś wiedzieć. Zresztą to było dziesięć lat temu i juz się z tym oswoiłam.- w tej chwili zadzwonił dzwonek. Pierwszy raz tak szybko mi upłynął czas na wychowawczej.
- Chodź oprowadzę cie po szkole.
- Fajnie by było nie wiem gdzie tu co jest.
- Ej nowa nie zadawaj się z nią , bo zmienisz się w takie brzydkie kaczątko jak ona i będziesz największą frajerka na świecie.  Chociaż nie to ona jest na pierwszym miejscu. - krzyknął Ben po czym zaczął się śmiać.
-Ej ty kozak może byś podskoczył do kogoś swojego wzrosty a nie dręczył piękna dziewczynę.  Jak Ci się nudzi to zapisz się na dodatkowe zajęcia. Dla kogoś takiego jak ty idealne będą zajęcia z kultury do kobiet. Jak nie to ja Cię mogę tego nauczyć. - powiedział ten sam chłopak , który obronił mnie przerwę wcześniej.
-Kim ty w ogóle jesteś  , że mówisz mi co mogę a czego nie mogę robić w mojej szkole.
- Żebyś się nie zdziwił , że jestem kimś kto Ci może zaszkodzić. -W tej  chwili zdjął kaptur.  Okazało się , że to Lou z One Direction. - jeżeli jeszcze raz usłyszę albo zobaczę , że chociaż krzywo spojrzysz na moją siostrę lub jej koleżankę słono tego pożałujesz.
- Lou co ty tu robisz?
- Przyniosłem Ci klucze od domu,  bo ich zapomniałaś a mnie nie będzie jak wrócisz , bo mam wywiad a mama z dziewczynkami pojechała coś załatwić w Doncaster wrócą jutro.  Jest taka opcja , że ja będę w nocy gdyż może pójdę gdzieś jeszcze z chłopakami.  Dasz sobie radę czy mam od razu wrócić.
- Idź sobie gdzie chcesz. Dam sobie  radę w końcu mam 17 lat. Zresztą co cie to nagle obchodzi od trzech lat masz mnie w dupie. Teraz spadaj nie mam czasu.
- Jak chcesz  możesz kogoś zaprosić byleby nie takich kretynów jak ten. - wskazał na  Bena. - A i dla twojej wiadomości ja też skończyłem tą szkołę.
-Yyyy ciekawe kiedy? Znam wszystkich, którzy ukończyli ta szkołę.
-No to na to wychodzi, że jednak nie.
-Wiesz co to, że jesteś wielka gwiazdą nie usprawiedliwia Cię, żebyś kłamał.
-Nie kłamię idioto, chodziłem do tej szkoły pół roku. W trzeciej klasie.
-Ta ta na pewno
-No tak. Zresztą po co się kłócę z takim debilem jak ty. Lottie tu masz klucze.
-Dzięki możesz już iść.- powiedziała wściekła Charlotte.- Chodź Lili pokażesz mi dalszą część szkoły.
Pokazałam dziewczynie prawie całą szkołę. Przynajmniej to co powinna wiedzieć gdzie jest. Tak czy siak spóźniłyśmy się na muzykę. Jednak pani Jones mnie lubi i nie wpisała nam spóźnień. Ben zaczął się burzyć. Jednak pani szybko go uciszyła biorąc do odpowiedzi. Jak zwykle dostał jedynkę. Pani od muzyki jest według mnie najlepszą nauczycielką umie dać w kość takim osobom jak Ben.
-O widzę, ze mamy w klasie nową uczennicę. Mogłabyś nam coś o sobie opowiedzieć?- zapytała pani profesor.
-Dobrze. Nazywam się Charlotte Tomlinson. Mam 17 lat. Przeprowadziłam się tu z Doncaster.
-Czy masz starszego brata?- znowu zapytała nasza nauczycielka.
-Tak Louis'a. Kazał mi panią pozdrowić.
-Dziękuje. Też go pozdrów. Od początku wiedziałam, że stanie się sławny. Ma wielki talent. Jeżeli ty też jesteś tak uzdolniona jak brat to mam już dwie uczennice w klasie, które wykorzystam do śpiewania.
-Lamus.
-Ben w tej chwili przeproś koleżankę. Teraz wpisuję Ci uwagę a po lekcji idziemy do dyrektora. Mam już dość twoich głupich gadek.- krzyknęła pani Jones.
-No spoko ja już mogę iść teraz bo nie przeproszę tej całej głupiej Polki i jej nowej przyjaciółeczki.
-Nie przeginaj gówniarzu. Myślisz, że wszystko możesz. To się grubo mylisz.
-Żeby się pani nie pomyliła razem z tą grubą świnią i Lottie.
-Dla ciebie Charlotte. Pedale.
-Panno Tomlinson proszę uważać na słowa
-Dobrze pani Jones.- zadzwonił dzwonek. Nauczycielka zabrała mnie Lottie i Ben'a do dyrektora. Pan Carter zna mnie i Ben'a tylko, że ja jestem ta dobra a on ten zły. Kiedyś Ben za karę musiał pomagać mi przygotować bal jesienny. Wtedy był dla mnie w miarę miły. Myślał, że zostanę jego nową dziewczyną do towarzystwa.Jednak pomylił się a ja na oczach całej szkoły powiedziałam mu, że jestem inna niż te dziunie i nie mam zamiaru się z nim zadawać. Tylko dlatego od tamtego czasu tak mnie nienawidzi. Po tej akcji pół szkoły się z niego śmiało.
-Co się stało pani Jones?
-Na mojej lekcji Ben zaczął obrażać Liliane i Charlotte.
-Ben już kiedyś o tym rozmawialiśmy. Wiesz, że grozi Ci wydalenie ze szkoły. Co chwilę słyszę o bójkach w roli głównej z tobą. Kilku nauczycieli zgłaszało mi palenie na terenie szkoły i znowu chodziło o ciebie. Co chwile wyzywasz Lilianę. Coś mi obiecałeś. Mógłbym Cię zawiesić w prawach ucznia jednak tego nie zrobię i w ramach kary przez miesiąc będziesz pomagał w przygotowaniu dyskoteki walentynkowej.
-Nie. Już wolę być zawieszony.
-Nie dyskutuj ze mną. Pomożesz i już.
-Niech będzie. To kiedy zaczynają się te przygotowania do tego cyrku.
-W połowie stycznia.
-Postaram się być gotowy.
-Lili będziesz przygotowywać dyskotekę?
-Tak proszę pana. Lottie mi pomoże.
-Ok.- wyszliśmy z gabinetu dyrektora.
-Jesteś zadowolona?-zapytał Ben
-Nie. Wolałabym, żeby Cię zawiesili.
-Ja też. - dodała Charlotte.
-Powiedzmy, że pomogę wam w przygotowaniu tej dyskoteki. Ponoszę ławki i różne inne rzeczy. Pasuje?
-Tak.- chłopak poszedł do swojej paczki.
-Lili to przyjdziesz dzisiaj do mnie.
-No ok.
-Tylko jak możesz to się przebierz, bo w  pewnej chwili może przyjść pięciu najebanych chłopaków.
-Wtedy to ja już pewnie będę w domu.
-No coś ty zostajesz u mnie na noc.
-Jak ciocia się zgodzi to zostanę.
-Zgodzi się jak ładnie ją poprosimy.
-Ok. To po lekcjach idziemy do mnie ciocia już powinna być. Tylko nie zdziw się jak zastaniemy ja w pewnej sytuacji z jej chłopakiem.
-Hahaha nie no spoko.
-To nie jest śmieszne. Dobra chodź na w-f.
-Ćwiczysz?
-Nie. Będę rozmawiać o dekoracjach na dyskotekę, zresztą ty też.
-Acha to fajnie.- całe 45 minut rozmawiałyśmy jakie mają być dekoracje, co dokładnie ma być, kolory.
-Teraz jeszcze angielski , a potem biologia i do domu.- powiedziałam zadowolona, ponieważ to moje ulubione przedmioty. Zleciały szybko. Poszłyśmy do mnie. Na szczęście ciocia była sama w domu. Co oznaczało większe szanse na zostanie na noc u Lottie.Wiem znam ją od dziś, ale już ją bardzo polubiłam i ufam jej.
-Hej ciociu to jest Lottie. Moja nowa koleżanka. Niedawno się tu przeprowadziła. Mam takie pytanie mogę dzisiaj u niej nocować i pomóc jej uzupełnić to co już przerobiliśmy i w razie czego coś wytłumaczyć.
-Ok. Jej mama się zgodziła?
-Tak.- poszłyśmy do mnie.
-Jakie lekcje?
-Nie ważne inaczej by mnie nie puściła.
-Acha.
-Poczekaj tu na mnie ja się szybko spakuję i możemy iść. Szybko spakowałam jakieś ciuchy, przebrałam sie w to i mogłyśmy iść.
-Ty to narysowałaś?- zapytała Lottie pokazując na ścianę pełną moich rysunków.
-Tak.
-Śliczne. Zresztą pokój też masz ładny.
-Dziękuje. Możemy już iść.
-Ok. To może zadzwonię po taksówkę, bo to jakąś godzinę drogi stąd.
-Dobra to wezmę jeszcze trochę pieniędzy od cioci.
-Nie. Ja płacę.
-No dobra. Niech Ci będzie.
Po 10 minutach była taksówka. Lottie podała adres. Była to najdroższa dzielnica Londynu. Po 20 minutach byłyśmy na miejscu. WOW! Gdzie ona mieszka. To jest willa.
-Tak tu mieszkam. Razem z moim bratem, mamą, trzema siostrami i resztą zespołu.
-No właśnie czemu się przeprowadziłaś.
-Lou uznał, ze tu się lepiej wykształcimy i zdobędziemy lepszy zawód.
-Acha, to kochany martwi się o was.
-Tak. Nie było by nas tu gdyby nie to, ze Lou gadał z mamą, a ta mu powiedziała co się dzieję u nas w szkole i jak bardzo by chciała mieszkać w Londynie. Słyszałam tą rozmowę.
-Uuuu. Widzę nie chciałaś się tu przeprowadzać.
-No nie. W Doncaster miałam szkołę taneczną, życie.
-Rozumiem Cię ja to przeżywałam 10 lat temu. Tańczysz?
-Tak.
-O a co?
-Taniec nowoczesny.
-To tak jak ja chociaż zaczynałam od baletu.
-To fajnie.
-Chodź do mnie do pokoju.- weszłysmy do pomieszczenia.- no własnie nie patrz na wystrój tego pokoju, ale kiedyś tu mieszkał jakiś chłopak a ja jeszcze nie zdążyłam się tu urządzić.
-Acha a już myślałam, że lubisz chińskie sztuki walki i ogólnie chiny.
-Hahahaha nie. Sama juz nie wiem jak urządzić pokój. Chłopcy chcą mi pomóc.
-Ciekawe jak by wygladał pokój urządzony przez nich.
-Pewnie strasznie. Byłyby w nim lusterka, marchewki, paski, flagi irlandi, krata, loczki, króliki.
-Hahahahaha nie chciałabyś mieszkać w takim pokoju.
-Raczej nie. Na pewno nie. To chodź do salonu obejrzymy jakis film.
-Ok. Jaki?
-Jezdzieć znikąd. Chłopcy nie dawno kupili.
-Spoko.
-To chodź ze mną ja pójdę do kuchni po coś do przekąszenia , a ty poszukasz filmu w salonie. Zeszłyśmy po schodach. - tam jest salon.
Chwile zajęło mi znalezienie filmu ponieważ tu jest ich tona. Włączyłyśmy film i jakoś w połowie filmu do domu wpadli chłopcy.
-Hej siostra. Widzę, że przyprowadziłaś ze sobą koleżankę Directioner. Chłopaki oan najbardziej lubi mnie,b o ma literkę L na naszyjniku.- powiedział Lou
-Idioto moje imie też zaczyna się na L.- dodał Liam
-Tommo idioto. Może zapytałbyś się o jej imie i się wszystkiego dowiecie.- powiedziała Lottie
-Hej jestem Lou a ty to?
-Liliana w skrócie Lili.
-A to literka twoejjo imienia.
-No.
-Kurde chłopaki ona mnie nie kocha.
-Hahaha jesteście bardzo śmieszni. Każdego z was kocham. W końcu jestem Directioner.
-Ej słyszeliście jednak mnie kocha. Wygrałem życie.
-Jakeigo ja mam tępego brata.- walnęła facepalma Lottie.
-Ja tępy.
-Nie ten po twojej prawej.- Louis spojrzał w prawo gdzie było lustro i widział swoje odbicie.
-Lottie jesteś niemiła dla mnie.
-A ty dla mnie mbyłeś miły przez te 3 lata, które jesteś w zespole.
-Tak.
-Ciekawe kiedy. Wtedy kiedy nie dzwoniłeś czy kiedy nie przyjeżdżałeś.
-Lottie ja nie wiedziałem. ..
- Ty nigdy nic nie wiesz.  Kurwa ile można słuchać słów przepraszam i nie wiedziałem.
- Lot ja Cię na prawdę przepraszam i postaram się zmienić.
- Nie wierzę. - dziewczyna wybiegła z domu a jej brat się rozpłakał.
- Lou nie płacz proszę. - powiedziałam.
- Ona mnie nienawidzi.
- Ona cię kocha. Tylko ma żal , że do niej nie dzwoniłeś i nie przyjeżdżałeś.
- No, bo nie mogłem a jak chciałem , żeby do mnie przyjechała albo na jakiś koncert to nie chciała.
- bo jest na ciebie zła,  ale cie kocha tego jestem pewna . Bardzo za tobą tesknila. Można to wywnioskować z rozmowy z nią.
- Na prawdę.
- Tak Louis.
- Mów na mnie Lou. Wszyscy mówią na mnie Louis gdy coś zrobię.
- Ok.  Lottie zna Londyn.
- Tak mi się wydaje. Też się o nią boje. Pomożesz mi jej poszukać.
- No pewnie.
- Chłopaki wy też mi pomożecie nie?
-Tak Loui.- podzieliliśmy się na 3 grupy ja i Lou ,Zayn i Harry oraz Liam z Niall'em. Chodziliśmy juz z Lou ponad godzinę nigdzie jej nie było.  Dużo rozmawialiśmy i Lou jest super chłopakiem.  Chciałabym być dziewczyna kogoś takiego. Żona Tommo będzie najszczesliwsza kobieta na świecie.  W tej chwili zobaczyłam Lottie w towarzystwie Bena i całej jego paczki.
- Lou znalazłam Lottie. Tam jest.- pokazałam mu miejsce gdzie stali.
- kurwa co ona tam robi z tym skurwielem Benem Turnerem.
- Skąd go znasz?
- Kiedyś przyjaźniłem się z jego bratem i go znałem. On po prostu mnie nie pamięta,  bo jego brat nazywał mnie głupim przezwiskiem.  Ja go dziś zajebie.  - powiedział i poszedł w stronę towarzystwa,  pobiegłam za nim. Gdy już go dogonilam stał i dyskutowal z Benem.
- Lou zostaw go nie warto. - powiedziałam
- O widzę brzydkie kaczątko znalazło chłopaka.
- Ben odpierdol się ode mnie.
- O widzę nasza gwiazdeczki nauczyła cie pyskowac.
- Spierdalaj.
- Zamknie mordę suko. W tej chwili Lou wymierzył pierwszy cios. Po chwili nie wiadomo skąd pojawiła się reszta zespołu , która rzuciła się na resztę paczki Bena. Jednak Złych było 20 a dobrych 5. Chwile potem Lou był cały pobity i ledwo co się ruszał Ben go zostawił zebrał swoich znajomych i pobiegl przed siebie. Ja zadzwoniłam po karetkę. Była po 10 minutach. Liam i Harry i Zayn wzięli przerażona Lottie do domu a ja z Niall'em pojechaliśmy z Lou do szpitala.  Po jaka cholerę ten idiotą uderzył Bena gdyby nie to wszystko było by ok. W szpitalu zrobili mu badani. Po otrzymaniu wszystkich wyników lekarz zaprosił nas do siebie.



Hej wszystkim.   Oto pierwszy rozdział.  Liczę , że wam się spodoba i skomentujecie.  Do następnego Babajaga.

niedziela, 29 grudnia 2013

Bohaterowie

Liliana Dąbrowska (Lili)- 17 letnia Polka, 10 lat temu przeprowadziła się z Gdańska do Londynu. Kilka dni przed jej przeprowadzką zmarli jej rodzice. Od tej pory mieszka u swojej cioci w Anglii. Dziewczyna lubi rysować. Od dziecka mama uczyła ją tańczyć, w Londynie to kontynuuje. Oprócz tego śpiewa, chce nauczyć się grać na gitarze. Jej największym marzeniem jest poznać One Direction.W szkole jest sama ponieważ nikt jej nie lubi.

Charlotte Tomlinson (Lottie)- 17 letnia siostra Louisa Tomlinsona. Dziewczyna właśnie zmienia szkołę ponieważ przeprowadza się z Doncaster do Londynu. Dziewczyna jest nieśmiała, skryta. Bardzo tęskni za bratem. Kocha tańczyć. Boi się zmiany szkoły i miejsca zamieszkania. 
 
Ben Turner (B)- 17 letnia chłopak ze szkoły Lili. Jest najpopularniejsza osobą w szkole ma swoją słynną paczkę, która dokucza Lenie. Chłopak zgrywa pewnego siebie i aroganckiego dupka, ale tak naprawdę jest kochany i chce zbawić cały świat. Czy pojawienie się Lottie w szkole zmieni jego postępowanie i zachowanie wobec Liliany?

Felicity Tomlinson (Fel)- 15 letnia siostra Lou i Lottie. Gra na pianinie i gitarze do tego uczy się grać na perkusji. Jest miła, koleżeńska i tak jak jej siostra jest nieśmiała. Nie chce przeprowadzić się do Londynu. Od pewnego czasu ma żal do Lou, że nie spędza z nimi czasu i nawet do nich nie dzwoni. Czy dzięki Lili zmieni nastawienie do Lou?

Daisy i Phoebe Tomlinson (Dai i Pho)- 10 letnie bliźniaczki i ukochane siostrzyczki Lou. Oby dwie kochają rysować. Najbardziej na świecie kochają swojego brata. Jako jedyne z całego rodzeństwa cieszą się na przeprowadzkę. Uważają, że wtedy będą się częściej widywać z bratem. Czy ta wizja jednak nie spowoduje tego, że zawiodą się na bratu.

 Louis William Tomlinson( Lou, Tommo, marchewka)- 19 letni piosenkarz. Razem z czwórką innych przyjaciół tworzy One Direction. Jest najstarszy i zarazem najśmieszniejszym facetem w zespole. Bardzo kocha swoje siostry. Jego dziewczyna jest Eleonor Calder.




Harry Edward Styles (Hazza, Hazz, loczek)- 17 lenia piosenkarz. Razem z czwórka przyjaciół tworzy zespół One Direction. Jest najmłodszy, ale miał najwięcej dziewczyn i jest znany ze swoich romansów. Jednak prawdziwy Harry jest miły, romantyczny i zawsze służy pomocą. Jego dziewczyna to Kendall Jenner.

Niall James Horan(Nialler, blondyn, żarłok)- 18 letni piosenkarz. Razem z przyjaciółmi tworzy One Direction. Jest najbardziej kochanym chłopakiem w zespole. Nie może patrzeć jak jakaś dziewczyna płacz, tym bardziej jeżeli płacze przez niego. Kocha jeść.

Liam James Payne(Liaś, Daddy)- 18 letni piosenkarz. Razem z czwórką przyjaciół tworzy One Direction. Jest najodpowiedzialniejszym chłopakiem w zespole, chłopcy nazywają go "Daddy Direction".Jego dziewczyna jest Danielle Pezar.

Zayn Javadd Malik( Zay, Mulat, lusterko).-18 letni piosenkarz. Razem z czwórką przyjaciół tworzy One Direction. Jest najelegantszym chłopakiem w zespole. Dba o swój wygląd jak tylko może. Jest zaręczony z Perrie Edwards.

Iwona Kwiatkowska- 29 letnia ciocia Lili, zarazem młodsza siostra jej mamy.  Po śmierci rodziców Liliany od razu postanowiła się nią zająć. Od 4 lat ma chłopaka, za którym nie przepada Lili.


Paul Evans- 30 letni chłopak cioci Lili.. Potrafi być chamski i arogancki jednak tylko jeżeli ktoś go mocno zdenerwuje. Na co dzień jest kochany i opiekuńczy. Stara się, żeby Lili go polubiła, zamierza oświadczyć się Iwonie. 





 
Tom McLevis(Tom, To, T, Lili mówi na niego czasami Tomek)- 18 letni przyjaciel Lili, tańczy, czasami śpiewa. Od pobicia przez Lou nie przepada za nim. Uważa wręcz, że nie zasługuje na Lili. Kocha Lili jak siostrę albo i mocniej. Mieszka obok niej. Znają się od małego. Chłopak motywuje swoją przyjaciółkę.



 
Chachi Gonzales(Cha-Cha, Cha, Chi)- 19 letnia tancerka ze szkoły tańca gdzie uczą się Tom i Lili. Ma chłopaka. Uwielbia taniec. Jest to jej pasją. Chciałaby lepiej poznać Lili i Tom'a. 




http://photos-c.ak.instagram.com/hphotos-ak-xpf1/t51.2885-15/10784867_356480621188234_852009076_n.jpg
Josh Leyva(Jo. Jos, Leya)- 20 letni chłopak Chachi, sam też tańczy. Kocha Chachi. Prowadzi vloga. Rozpoczyna pracę jako model. 

 
Tessa Potter- 18 letnia tancerka, nienawidzi Lili, uprzykrza jej życie. Jednak bardzo podoba jej się Tom i chciałaby być z nim, jednak on nie chce przez jej zachowanie. Dziewczyna ma talent jednak nie do końca go wykorzystuję gdyż uważa, że jest już doskonała i nic ie musi zmienić. Jest zapatrzoną w siebie egoistką. 



 


Aaron Young- 19 letni chłopak Tessy. Nie kocha jest, są razem gdyż oboje są sławni w szkole średniej(jednak nie są w tym samym wieku) i szkole tańca. Nie podoba mu się, że Tessa obraża Lili. Zakochał się w o dwa lata młodszej dziewczynie od siebie. Nie wie co robić gdyż nie chce skrzywdzić Mii, ale nie wie jak na to zareaguje Tessa i czy nie będzie uprzykrzać jej życia tak jak Lili. Wie, że jest tchórzem.








Mia Parker- 17 letnia dziewczyna. Uwielbia grać na gitarze i pianinie. Jednak nie umie za bardzo śpiewać. Podobają jej się Tom i Aaron. Jednak żaden według niej nie zwraca na nią uwagi. Uważa, że jest brzydka i nic nie warta. Wychowuje się bez biologicznego taty, mieszka z mamą, ojczymem i przyszywanym starszym bratem. W domu jest szykanowana.

 
Alex Cooper- 21 letni przyszywany brat Mii. Nie przepada za nią uważa, że jest zbyt młoda i głupia. Uważa, że powinna już mieć za sobą pierwszy raz z chłopakiem. Jest bardzo wulgarny. Obraża Mię. Nikt nie reaguje na jego zachowanie. Co noc sprowadza do domu inną dziewczynę. Jednak jest przystojny i każda dziewczyna gdy na niego spojrzy od razu mu wszystko wybacza.  Zna Dianę, jednak nic nie mówi, chcę to wykorzystać. Nie zna umiaru. Nigdy nie jest mu przykro.


 
Diana Thomas- 18 letnia przyjaciółka Mii, uważa, że jej przyszywany brat jest przystojnym dupkiem. Podoba jej się z wyglądu jednak nie z charakteru. Nie rozumie jak może tak obrażać Mię. Dwa lata temu jak jeszcze nie znała Mii przespała się z jej bratem. Jest jej teraz z tego powodu wstyd i nie chcę powiedzieć o tym przyjaciółce. Gdy go zobaczyła w domu u Parker przestraszyła się, że ją rozpozna. Jednak on miał już tak dużo dziewczyn, że nawet jej nie poznał, przynajmniej tak jej się wydaje. Jest bardzo opiekuńcza co do Mii. Nie zdała w 1 klasie liceum.Ma cudownego chłopaka. Teraz jest na wymianie zagranicznej, wróci dopiero w kwietniu.


http://p2.uniface.pl/p2.uniface.pl/915d288d4a7ec530d007a32b3be29fbd.jpg
Victor Brooks- 21 letni chłopak Diany. Na co dzień pracuje jako informatyk. Pracuje też jako trener na siłowni. Chce być jak najprzystojniejszy dla swojej dziewczyny. Stara się o nią. Wie co zdarzyło się pomiędzy nią a Alex'em. Kocha ją za wszystko i nigdy jej nie oceniał. Wie, że życie nie jest proste. Bardzo lubi Mię. Stara się jej pomóc z Dianą. Martwi się o Dianę i Mię. Zależy mu na nich. Kiedyś chodził do tej samej szkoły i klasy z Alex'em tak właśnie poznał dwa lata temu Dianę.

Monika Dąbkowska- 21 letnia Polka. 20 lat temu przeprowadziła się do Londynu. Ma dwójkę dzieci dwuletniego Filipa i roczną Julkę. Pracuje jako operator kamery przy znanym programie talk show. Tak właśnie poznała Niall'a i resztę paczki. Nie ma za dużo pasji, bo cały swój czas poświęca dzieciom. Bardzo lubi czytać książki robi to w każdej wolnej chwili.


Filip Dąbkowski


Julia Dąbkowska
*Wiek bohaterów jest zmieniony na potrzeby bloga